Moje doświadczenie z rodziną goszczącą: Najlepsza rodzina goszcząca Amelii

Zawsze bardzo cieszymy się, gdy słyszymy niesamowite historie naszych uczestników, oparte na ich własnych doświadczeniach jako au pair. Nasza najnowsza historia pochodzi od au pair Amelii z RPA i opowiada o jej doświadczeniach z rodziną goszczącą, rodziną Dewarów z Kalifornii!
Co sprawia, że twoja rodzina goszcząca jest tak wspaniała?
Moja rodzina goszcząca to bez wątpienia idealna rodzina. Wiedziałam, że będę ją lubić, ale nigdy nie sądziłam, że pokocham ją aż tak bardzo! Przekroczyli wszelkie moje oczekiwania co do tego, jak powinna wyglądać idealna rodzina goszcząca. Sprawiają, że czuję się mile widziana i mam wrażenie, że znalazłam drugą rodzinę! „Rodzina to nie zawsze ludzie, z którymi łączą cię więzy krwi. To ludzie, którzy cię wspierają i bez względu na wszystko są przy tobie. To ludzie, którzy cię akceptują i sprawiają, że jesteś szczęśliwy. To ludzie, na których możesz polegać.” – autor nieznany
Moi rodzice goszczący są po prostu najlepsi! Możesz sobie wyobrazić, że przyjazd do obcego kraju może trochę przerażać. Ale moja rodzina goszcząca wspierała mnie i pomagała mi na wszelkie możliwe sposoby. Oto kilka powodów, dla których rodzina Dewarów zasługuje na tytuł rodziny goszczącej roku. Tata narysował mi mapę, żebym łatwiej się tu odnajdowała. W RPA jeździ się po drugiej stronie drogi. Tak więc jazda samochodem tutaj to było coś zupełnie innego. Pomagali mi z wielką cierpliwością, kiedy przyzwyczajałam się do jazdy tutaj. W dniu, w którym dostałam prawo jazdy, kupili mi ciasteczka i balon z gratulacjami. Tak wiele się uczę od moich rodziców goszczących – nie tylko o amerykańskiej kulturze, ale także o miłości i trosce, jaką darzą swoje dzieci. Zawsze robią dla swoich dzieci wszystko, co w ich mocy, i pojawiają się na każdej imprezie klasowej i każdym meczu, a ich dzieci doskonale wiedzą, że mogą na nich liczyć.
W jaki sposób ty i twoja rodzina goszcząca dzieliliście się ze sobą swoją kulturą?
Mój tata i mama z rodziny goszczącej pojechali do RPA na miesiąc miodowy! Byłam TAK podekscytowana, gdy usłyszałam, że byli w moim ojczystym kraju. Fajnie jest rozmawiać o domu, bo oni wiedzą, o czym mówię. Dzieciaki znają kilka słów w afrikaans, a moja gospodyni wie, że bardzo się cieszę, kiedy mówi w tym języku, więc za każdym razem, gdy na coś odpowiadam „nie”, ona mówi „Asseblief, asseblief, asseblief” (co znaczy „proszę”), co oczywiście sprawia, że trudniej mi odmówić.
Dom mojej rodziny goszczącej jest po prostu NAJLEPSZY! Na każde święta dom jest pięknie udekorowany. Na Boże Narodzenie mieliśmy skarpetki świąteczne (u nas w domu tego nie ma, więc to dla mnie nowa tradycja). Na Walentynki były serca i miłosne listy, a na Wielkanoc mnóstwo jajek i zajączków! Możesz sobie wyobrazić, jaka panuje tam świąteczna atmosfera! Rodzina uczy mnie wszystkiego o świętach i historii, która się za nimi kryje. No i oczywiście nauczyli mnie WSZYSTKIEGO O PIŁCE NOŻNEJ.
Co dla ciebie oznacza program au pair?
Powiedziałbym, że to NIESAMOWITY program i naprawdę wiele dla mnie znaczy! No bo kto by nie chciał być częścią drugiej rodziny, dostać tysiąc rysunków i dziesięć tysięcy uścisków od małych dzieci, spojrzeć na życie z innej perspektywy, poznać ludzi z całego świata i zobaczyć miejsca, o których tylko marzyłeś.
Od pierwszego dnia w akademii szkoleniowej w Nowym Jorku nauczyłam się naprawdę wiele. I to nie tylko o opiece nad dziećmi, ale też o życiu. To świetny program i poleciłabym go KAŻDEMU.
Dzięki za udostępnienie tego świetnego tekstu, Amelio!
Uczestnik programu Au Pair







